Co zabrać na plac zabaw czyli jedzenie w terenie.

Przebywając na placach zabaw wraz z dziećmi chcąc czy nie chcąc obserwujemy inne dzieci i ich rodziców. To jak się ubierają, jak się bawią i co jedzą. No właśnie...

Nie mi oceniać innych, nikt nie powinien tego robić. Każdy wychowuje jak chce. Potem ma problemy bądź nie. Zawsze też uważałam, że wszystko jest dla ludzi w granicach rozsądku. Jak dziecko zje czekoladę świat się nie zawali. Naprawdę... ale pasek a nie całą tabliczkę.

Ja idąc z chłopcami na plac zabaw biorę pod uwagę jeszcze jedną rzecz. Innemu dziecku może być przykro, że Ci się objadają kinderami gdy drugie ma tylko herbatniki. Dzieci potrafią się częstować wzajemnie. Nie każdy rodzic na to pozwala. Co więcej dziecko może być na coś uczulone.

Co my zabieramy na plac zabaw?

Woda, woda i jeszcze raz woda. Dla chłopców i dla mnie.  Z owoców najczęściej banany. Jak wiadomo dodają energii. Pojawiają się też winogrona lub mandarynki.  Ponieważ chłopakom wypadają teraz zęby jeden po drugim, to nie bardzo mają jak gryźć. Jabłka idą chwilowo w odstawkę.

Słodycze a jakże muszą być.  Staramy się wybierać mądrze. Tak zwane mniejsze zło. Paluszki dla dzieci, chrupki kukurydziane, herbatniki.

Nie zabieramy nigdy nic co mogło by się rozpuścić. Jestem też w gronie tych szczęśliwych mam których dzieci nie lubią tych wszystkich lizaków, żelek i landrynek.  To gorsze od czekolady.

W co pakujemy przekąski?

Najczęściej bidony dla dzieci, które noszą też do przedszkola i szkoły. A przekąski w lunchboxy. Jest to najwygodniejszy sposób stosowany przez miliony rodziców. Czasy woreczków śniadaniowych odeszły do lamusa. Chłopcy mają z ulubionymi postaciami z bajek z firmy Pasikot.pl  Wybór na rynku jest ogromny i każdy wybierze coś dla siebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niebawem pokażemy co obowiązkowo zabieramy na basen.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

 

 

Przeczytaj też o: