Travel Activity Book

Dostaliśmy do przetestowania książeczkę z serii:

Angielskie książeczki dla synka i córeczki wydawnictwa Usborne 

Z ogromną ochotą przystąpiliśmy do testów.

Książka jest w miękkiej oprawie, okładka bardzo kolorowa i przyciąga uwagę. Chce się ją otworzyć. A w środku czeka na nas mnóstwo przygód i zabawy.

 

 

Tak wyglądają przykładowe strony. Parę zadań jest z naklejkami i to one zostały w pierwszej kolejności rozwiązane. Bo które dziecko nie lubi naklejać? Nie znam.

 

 

 

 

Zadań jest po parę na stronie, a czasem jedno. Są rebusy, łamigłówki, labirynty, szukanie par, szukanie różnic, zadania matematyczne i jeszcze cała masa innych. Nie sposób wszystkiego wymienić.

 

 

 

 

 

 

Chłopcom najbardziej spodobały się zadania w znajdywanie par, labirynty i kolorowanki. 

 

 

 

 

 

Część zadań była rozwiązywana za jednym podejściem, a część w paru turach. Zależy na ile czasu potrafili się danego dnia skoncentrować.

 

Na niektóre ćwiczenia są za mali i muszą poczekać. Niektóre zostały rozwiązane w mgnieniu oka. Przekrój jest dość szeroki. A że dzieci nie rozwijają się w tym samym tempie, to pewnie z częścią by sobie poradziły inne dzieci, a mogły by mieć problemy z czymś z czym chłopcy dali radę.

Na końcu książeczki znajdują się prawidłowe rozwiązania i można zweryfikować swoje umiejętności.

 

 

Cała książka jest w języku angielskim, także polecenia. Więc dobrze by było, żeby rodzic komunikował się w tym języku chociażby w stopniu podstawowym. My tłumaczyliśmy chłopcom zadania, a potem już je rozwiązując mówiliśmy po angielsku używając słów z ćwiczeń. Dzieci w tym wieku chłoną jak gąbka. 

Szymek i Kuba chodzą do dwujęzycznego przedszkola więc osłuchują się na codzień. Czasem potrafią mnie zagiąć. O ile Bartek bardzo dobrze włada angielskim i niemieckim, to u mnie wychodzą braki. Niedługo będę się uczyć z własnymi dziećmi bo tak szybko idą na przód. Ale całą ciążę z jednym i drugim "modliłam" się o ich zdolności językowe.

Także nie jest to książeczka którą można dać dziecku i ma się święty spokój. Tu i rodzic musi się wykazać. I znajomościa języka, a czasem logicznym myśleniem. I jeszcze to wszystko wytłumaczyć na ich rozum. 

Tak spędzony czas z dzieckiem napewno zaprocentuje w przyszłości. My polecamy.

Jak książeczka odpoczywa na półce czekając na kolejne podejście pilnuje jej grożny tyranozaur.

Strona internetowa KLIK

FB KLIK

 

 

Przeczytaj też o: